Zrób coś wreszcie

Zrób coś wreszcie

Zdążyliśmy już wyrwać kilka kartek z kalendarza z numerem 2014. Po noworocznych postanowieniach nie ma śladu. Wszystkie te wielkie życiowe zmiany można rozbić o kant dupy.

Dziś wracasz po pracy do domu. Odpoczywasz. Niby jest ok. Ale czegoś brakuje. Nie wiesz czego. Coś byś zrobił. Ale nie robisz. Dlaczego?

Bo Tobie i większości z nas wydaje się, że fajnie jest jak jest. Byle nie było gorzej. Jest dobrze. Keep it up! Trzymaj się i się nie puszczaj. I tak tkwimy sobie w tych swoich zasranych strefach komfortu. Bezpieczni. Pozornie nietykalni.

Na własne życzenie zamykamy sobie drogę do nowych doznań i umiejętności. Blokujemy możliwość odkrycia nowych talentów i pasji. Zawieszeni gdzieś między nudną robotą od 8 do 16, a nowym odcinkiem amerykańskiego serialu. Powoli mordowani od środka przez poczucie niespełnienia i stagnację. Smutni. Zrezygnowani. Szukamy wymówek, a nie możliwości. I znajdujemy je. Jak świnia trufle. Bez problemu.

Tyle tytułem wstępu. Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie reakcja kilku osób na pewien kamień milowy, który ostatnio minąłem. Reakcja dziwna. Ale, niestety – nie zaskakująca.

Już wyjaśniam o co chodzi. Oprócz Otóż to! mam jeszcze kilka prywatnych projektów. Jednym z nich jest photoblog, prowadzony na zasadach photo-a-day, gdzie codziennie publikuję jedno zdjęcie zrobione tego konkretnego dnia. W zeszłym tygodniu projekt skończył pół roku. Sześć miesięcy bez ani jednego opuszczonego dnia. Dla mnie osiągnięcie to dość spore, dlatego pochwaliłem się tym faktem szerokiemu gronu znajomych i nieznajomych również. I nagle okazało się, że wokół pełno jest ludzi, którzy bardzo chcieliby robić podobne rzeczy. No właśnie, chcieliby, tyle że…

„Chciałbym zacząć podobny projekt, ale nie umiem robić zdjęć.” - Kiedy zaczynałem, też nie umiałem robić zdjęć. Ba! Ciągle nie umiem. Ale ten projekt to świetny sposób, żeby się fotografii nauczyć. Lub choćby poznać podstawy. Od regularnych ćwiczeń jeszcze się nikomu wyniki nie pogorszyły. Wierzcie mi, gdybym umiał robić dobre zdjęcia to robiłbym to za pieniądze.

„Masz kozacki, super profesjonalny sprzęt za nie wiadomo jakie pieniądze, a ja nie.” - Mój sprzęt (ten fotograficzny ;) nie jest ani kozacki ani super profesjonalny. Ma już kilka dobrych lat. Część jest dostępna tylko na rynku wtórnym. Za kwotę mniejszą niż wartość smartfona, który siedzi w Twojej kieszeni.

„W sumie to bym chciał, ale chyba nie znajdę czasu.” – W takim przypadku nie ma już ratunku, prawda? Dlatego teraz usiądź sobie wygodnie i obejrzyj 16 odcinków Gry o tron. Pod rząd. Albo znów zaśnij przed telewizorem. I nie zapomnij jutro rano przejrzeć kilku stron z kompilacją rosyjskich wpadek z udziałem uroczych kotków, które piją piwo na Facebooku. W pracy przynajmniej 120 minut spędź na rozdawaniu lajków. Ja tak robię! A mimo to czas na robienie zdjęć się znalazł.

„Też bym coś zaczął, ale nie zdjęcia. W sumie to nie wiem co.” – Nie wiesz? To zaskocz siebie. Spróbuj czegoś, o co nigdy byś się nie podejrzewał. Nigdy nie ciągnęło Cię do wody? Zapisz się na basen. Wykup karnet na cały rok z góry. Masz dwie lewe nogi? Zapisz się na kurs tańca. Lęk wysokości? Zrób uprawnienia na motolotnię. Wiecznie leżałbyś tylko do góry brzuchem? Zacznij biegać. Dziś. Regularnie. Budka suflera kojarzy Ci się tylko z Cugowskim? Zacznij chodzić do teatru. Masz dysgrafię? Naucz się kaligrafii. No dobra. Przesadziłem?

Niewiele jest rzeczy bardziej przygnębiających niż rozmowa z człowiekiem, który nie ma żadnej pasji czy choćby hobby, o którym może opowiedzieć. Tacy ludzie często się „nudzą”. I to nudzą się dość spektakularnie zarażając dekadencją wszystkich wokół.

I nie, nowe postanowienia nie muszą startować 1 stycznia. Nie muszą też zaczynać się o pełnych godzinach. Nawet 16:24 18 lutego to bardzo dobry moment, żeby ruszyć dupę. Idź i zrób coś wreszcie. Teraz!

  • http://zawziety.pl Tomasz Nawrot

    Zdecydowanie masz rację! Sam wiem po sobie, jak bardzo wpłynęło pisanie bloga na moje życie. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie myślałem, że będę go posiadał, a co dopiero pisał. Mimo, że wiele jest jeszcze przede mną, a wiele już zrobiłem nie staje w miejscu tylko idę do przodu. Sam swoją niechęć do pisania bloga argumentowałem, że nie potrafię pisać czegoś poczytnego, a jednak człowiek uczy się przez całe swoje życie. Tak wtedy zdecydowałem pisać i doszkalać swoje umiejętności w tym kierunku.

  • http://marekmatysiak.com Marek

    Sam bym lepiej nie napisał :) Cieszę się, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy myślą podobnie i nie spędzają czasu z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień – byleby jakoś przeżyć, a wykorzystują go robiąc fajne ciekawe rzeczy :) Keep on keeping on!

  • http://wittamina.pl wittamina

    Dobrze napisane – motywująco, ale i z pazurem. Just do it. I już.

  • Dawid

    Wpis trafia dziś do mnie podwójnie, a to dlatego że wszystkie moje plany odkładałem do czasu, kiedy zdam wszystkie egzaminy. Dziś właśnie męka sesji się zakończyła :D I wiem że muszę działać, koniec odkładania na potem ;) Lubię takich ludzi, lubię takie wpisy!

    • http://otozto.pl Paweł Kadysz

      Nie zapomnij, że oblanie zdanych egzaminów to rzecz święta. To jedyny wyjątek, kiedy można całą resztę przełożyć na później :P

  • http://blog.bobiko.pl bobiko

    Ogolnie to moje motto brzmi: zrób coś dla siebie!

    Ja zrobiłem co udowodniłem w 2012/2013, rzucając wyzwanie pod hasłem „schudnij dzifko” poprzez mały reżim żywieniowy, wzbogacając życie coraz co ciekawsze wycieczki rowerowe – nie ograniczając tylko wyłącznie do własnego województwa ;) Tutaj ;)

    W ten sposób Bałtyckie Wybrzeża są moje, Hel, także, już nie wspominając o Trójmieście czy Wlkp. W tym roku troszkę cięższe tereny, bo po to MTB kupiłem w zeszlym roku.

    Pewnie pomyślisz, ze mam dobrze. Nie, muszę znaleźć kompromis między życiem zawodowym (frontend developer) a życiem prywatnym (trzeba pomagać rodzinie, rowerowe wycieczki i inne aktywności) . Ale pracą człowiek nie zyje, umysł i dusza potrzebują odpoczynku, to też mam półrocze na rowerowanie półrocze na dodatkowe zlecenia (zgadnij jakie to pora roku ;))

    Przede wszystkim rozsądek. I nie poddawać – to klucz, czego i Tobie życze! :)

    • http://otozto.pl Paweł Kadysz

      Damn, na chudnięcie tez w końcu przyjdzie czas. A już prawie nauczyłem się ignorować swoją ciążę spożywczą.

  • http://patryk.me/ Patryk

    O, ten fragment o dysgrafii, to o mnie! :D
    Ja również zachęcam do podjęcia wyzwania. Ekhm… ruszcie swoje dupy i zróbcie coś, a nie czytacie komentarze na blogu!

    • http://blog.bobiko.pl bobiko

      Nie ma co płakać nad sobą ;) jeno wziąć w garść i małymi kroczkami naprzód. SKoro tańce są to i inne aktywności warto wdrażać.

      Prawie jak przy projektach ;)

  • http://selkar.pl Michał

    Trafiłeś w samo sedno.
    Tak łatwo znaleźć wymówkę na wytłumaczenie nicnierobienia. Wygoda i komfort są kuszące, ale dzięki trudnym i niewygodnym sytuacjom stajemy się lepsi.
    Proste, ale mało kto o tym pamięta.

  • http://magdanazimno.be magdanazimno

    Oczywiście, że można zacząć po prostu zaczynając. To za proste.

  • Jaskuł

    Ja inspirując się Twoim postanowieniem w połowie grudnia zacząłem robić jedno zdjęcie córce. Jako, że nie jestem zwolennikiem upubliczniania fotek niemowlaków trzymam to na prywatnym instagramie dostępnym tylko w rodzinie. Nie mam super lustrzanki tylko szajsunga s3 i jakoś leci. Jak się dorobię lustra będzie jeszcze lepiej. Pierwsza fotoksiążka już wydrukowana :) Pozdro.

  • http://piotrkmita.pl Piotrek

    Bardzo fajny, tekst. Sam od jakiegoś czasu myślę podobnie i jaram się każdą nową nabytą umiejętnością ;)

  • http://www.extremely-naturally.blogspot.com Karina

    TAK, TAK, TAK i jeszcze kilka razy TAK.

    ”Od regularnych ćwiczeń jeszcze się nikomu wyniki nie pogorszyły.”

    To jest chyba sedno tego wpisu. Ludzie wolą stać w miejscu niż zacząć robić cokolwiek, iść gdzieś, nawet małymi kroczkami. Nawet nie wiem, czy wolą. Oni po prostu przyzwyczaili się do tej strefy komfortu. Większości przydałby się Twój tekst, tekst – kopniak.

    Sama jestem pod wrażeniem, że można mieć czas na coś, na co wcześniej myślało się, że nie można. Zaczęłam prowadzić bloga, który pochłania sporą cześć mojego czasu, piszę regularnie i nie straciłam na tym absoultnie nic z moich wcześniejszych przyzwyczajen. No dobra, może trochę wpisów na Pudlu i kilkadziesiąt kwejków. Ale czuję się lepiej.

    Bo lepiej czuć się lepiej niż gorzej, czyż nie? Zachęcasz do tego bardzo przekonująco.

    Dzięki za ten wpis : ) Będę rozpowszechniać!

  • Filip

    Dzięki za ten tekst. Będzie moją dawką motywacji jak tylko zacznę znowu wątpić w sens tego co zaczynam. Kiedyś stwierdziłem że fajnie było by umieć coś zrobić z już zrobionymi zdjęciami więc poszedłem do biblioteki i wypożyczyłem książkę o podstawach photoshopa – robiąc na bieżąco wszystkie ćwiczenia dotrwałem do połowy i odrzuciłem ten pomysł. Stwierdziłem że może lepiej pobawić się w animacje więc znalazłem całkiem profesjonalny kurs After Effects. Nie minął tydzień a dałem sobie spokój. Zacząłem biegać ale po 3 tygodniach przestałem. I tak jest zawsze ze mną. Motywacja i chęć do zaczęcia zawsze może się znaleźć ale tak na prawdę pierwsze problemy powodują że odpuszczam. Jak kolejny raz mnie to najdzie to przeczytam ten tekst jeszcze raz – powinno pomóc :)

  • http://www.uglywriter.blog.pl uglywriter

    Poświęcamy się dla wspomnień, żyjemy z pasją.Tak to powinno wyglądać.Kartka, ołówek – spisz wszystkie bezproduktywne rzeczy, które wykonujesz w ciągu dnia i wykreśl je z życia a czas się znajdzie.

  • http://weneed2talk.blog.pl K.

    Otóż to, każda chwila jest dobra żeby zacząć robić cokolwiek, co sprawi że nie będziemy jedynie szarą masą, bez pomysłu na siebie. To, co napisałeś jest bardzo prawdziwe i smutne. Nuda jest smutna, ale bardzo łatwo w nią wdepnąć. Muszę się teraz nad sobą kolejny raz zastanowić. Pozdrawiam.