Urlop

Urlop

Kiedy cztery lata temu otwierałem firmę, nikt nie raczył uświadomić mnie jak ważnym elementem życia zawodowego jest urlop. Nikt też nie poinformował mnie, że wbrew pozorom pracując na „swoim” o urlop jest cholernie ciężko.

Powód jest prosty. Zarabiam tylko, jeśli faktycznie pracuję. Grzejąc tyłek na cieplutkim etacie miałbym ustawowo przyznane kilka tygodni urlopu, za które na dodatek ktoś musiałby mi zapłacić. El Dorado.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam to co robię. Jeszcze bardziej lubię kwoty, które spływają dzięki temu na konto. Zawodowo spełniam się każdego dnia w biurze. Być może właśnie dlatego tak trudno jest mi się wybrać na urlop. Udało mi się. Co prawda raptem 3-dniowy i to w weekend. Ale się udało…

Musicie wiedzieć, że bardzo lubię wygodne życie. Windy, miękkie fotele, klimatyzację, piloty do wszelkich sprzętów, napoje prosto z lodówki, restauracje, internet bezprzewodowy, ruchome schody, i kawę z ekspresu.

Stać mnie na wakacje w kilkugwiazdkowych hotelach w miejscach bardziej egzotycznych niż Stare Jabłonki. Mimo to wolę spędzić kilka dni śpiąc w szmacianym domku na dywanie z szyszek. Gdzieś na Podlasiu. Gdzieś na Mazurach. Porzucić wszelkie wygody i na kilka dni zaszyć się z namiotem w miejscu, gdzie szczytem luksusu jest oddalony o kilkadziesiąt metrów toi-toi.

Wyciągnąć wtyczkę i spędzić kilka dni w trybie unplugged. Bez prądu. Bez internetu. Bez przygnębiających newsów o kolejnym psie usmażonym w samochodzie czy czarnej serii malezyjskich linii lotniczych. Bez komputera. Bez telefonu. Bez maila. Bez Facebooka. Bez Twittera. Bez Pudelka, nawet.

Tekst, który właśnie czytacie powstaje na kartce papieru, z użyciem długopisu. Totalnie analogowo. Piszę go siedząc między kilkoma namiotami, w cieniu wysokich drzew. W ręku dzierżąc średnio schłodzone piwo. Nie pierwsze dziś. A przecież jest dopiero kilka minut po dziesiątej.

Jestem w miejscu, gdzie jedynym zmartwieniem jest poranna sauna w namiocie. Wypełzamy więc przed namiot. Śpimy pod gołym niebem.

Jestem w miejscu, gdzie głównym składnikiem diety jest piwo i konserwa turystyczna. A dla bardziej wymagających spożywczo – wódeczka i kiełbasa z grilla.

Jestem w miejscu, gdzie muzyka puszczona z niedomagającego głośnika starego Samsunga nie jest szczytem buractwa.

Jestem w miejscu, gdzie 4 godziny snu zupełnie wystarczą aby „wypoczywać” przez kolejny dzień.

Jestem w miejscu, gdzie słońce i zapach powietrza są zupełnie inne. Gdzie nocą gwiazd są tysiące, a nie dziesiątki.

Jestem w fajnym miejscu.

Tu nie ma klientów. Nie ma terminów. Nie ma spóźnionych płatności ani niechętnie płaconych zaliczek. Nie ma poprawek, ani błędów Photoshopa. Nie ma podatków ani kłamstewek, że przecież przelew już dawno wyszedł. Nie ma umów śmieciowych ani zacinającej się drukarki. Nie ma opłat za biuro ani niespinających się budżetów. Nie ma zmartwień i nie ma problemów.

Jestem tylko ja, kilkoro znajomych, słońce, wrzask kormoranów i czas. Czas który płynie trochę inaczej. Dobrze spędzony czas. Czas, który będzie wspominany przez kilka miesięcy. Czas, który spędzilibyśmy jeszcze raz.

  • http://agatamusz.com/ Agata Muszyńska

    Z klimatyzowanego biurowca pozdrowienia ślę. Zwłaszcza dla samsunga, który zapewnia muzykę. Dla szyszek i konserwy turystycznej. Niebo tam masz.

  • Ula

    Lubię czytać Twoje teksty.Wbrew pozorom to właśnie czas stał się w obecnej rzeczywistości wyznacznikiem luksusu…

  • http://www.tomaszpisze.pl vtomasz

    I taki odpoczynek się ceni najbardziej!

  • http://sajmonman.pl/ Sajmonman

    Nooo… wreszcie na tym blogu coś, w co mogę rzucić hejtem. Pod namiot to ja mogę jechać na Oktoberfest. Ale opierdalać się umiem i lubię, w tej kwestii- solidarność.

    • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

      Eee… słaby hejt. :P

    • http://sajmonman.pl/ Sajmonman

      No. Mógłbym jeszcze napisać, że poznałem w życiu wiele łon i każde było bardziej fascynujące od łona natury. Ale może po prostu wezmę i przyjdę później.

    • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

      Obiecuję dać Ci jeszcze parę okazji do wykazania się.

  • http://blog.bobiko.pl/ bobiko

    I to jest wlaśnie to :)

    Mieć z deka wyjebane na ponurą rzeczywistość a cieszyć się tym, co masz przed sobą. Niebawem uciekam na urlop, gdzie zamierzam totalnie odciąć, wylączyć synchronizacje i cieszyć sie i słońcem i rowerwymi wojażami.

    Świat poradzi sobie ;)