To mój ostatni tekst

To mój ostatni tekst

Ten tekst powstaje w piątkowy wieczór. Piszę go gdzieś w okolicach 23:00, od godziny leżąc w łóżku. Tak. Dobrze przeczytaliście. Właśnie rozpoczyna się weekend, a ja mam zamiar zasnąć jeszcze przed północą.

Aby oszczędzić sobie upokorzenia zupełnego dodam, że obok mnie stoi piwo. Zimne, mocne piwo, które łyk po łyku ląduje w spragnionym procentów żołądku.

To mój ostatni tekst.

Czytaj dalej

Rok w obiektywie

Rok w obiektywie

Był 14 sierpnia 2013. Właśnie przeprowadziliśmy się do nowego, własnego domu. W salonie nie mieliśmy jeszcze żadnych mebli. Gołe ściany i parkiet.

Był późny wieczór. Dawno po zachodzie słońca. Na środku pustego pokoju siedziałem na fotelu przywiezionym z biura i zastanawiałem się… No dobra, co teraz?

Znacie to uczucie, kiedy nudząc się wymyślacie sobie dziwne zajęcia. Postanawiacie nie wiadomo co. Ot, zostanę sławnym blogerem. Od jutra zacznę biegać. Rzucam palenie. Znajdę sobie dziewczynę. Napiszę książkę. Postanowienia karmione słomianym zapałem, który już następnego ranka tląc się ostatkiem sił, kpi „Coś ty sobie wczoraj, durniu, wymyślił? LOL.”

Czytaj dalej

Urlop

Urlop

Kiedy cztery lata temu otwierałem firmę, nikt nie raczył uświadomić mnie jak ważnym elementem życia zawodowego jest urlop. Nikt też nie poinformował mnie, że wbrew pozorom pracując na „swoim” o urlop jest cholernie ciężko.

Powód jest prosty. Zarabiam tylko, jeśli faktycznie pracuję. Grzejąc tyłek na cieplutkim etacie miałbym ustawowo przyznane kilka tygodni urlopu, za które na dodatek ktoś musiałby mi zapłacić. El Dorado.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam to co robię. Jeszcze bardziej lubię kwoty, które spływają dzięki temu na konto. Zawodowo spełniam się każdego dnia w biurze. Być może właśnie dlatego tak trudno jest mi się wybrać na urlop. Udało mi się. Co prawda raptem 3-dniowy i to w weekend. Ale się udało…

Czytaj dalej

Małe radości

Małe radości

Moja poranna kawa musi mieć określoną temperaturę. Jeśli mam do wyboru piwo ciepłe i skrajnie zmrożone, wybiorę to pierwsze. Nie tknę też żarcia, którego termin przydatności do spożycia upływa dzisiaj.

Klimatyzacja w aucie musi być ustawiona na okrągłe wartości. Nie 19,5°. Nie 23,5°. Dopuszczalne są tylko 19.0° lub 23.0°. Zanim wyciągnę końcówkę węża z baku, dystrybutor musi odbić 3 razy. Nie mniej. Nie więcej.

Czysty snobizm? A może nerwica natręctw? Może jestem wariatem? Może powinienem wylądować na oddziale zamkniętym? Może wszyscy powinniśmy?

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.