Mundialowy ból dupy

Mundialowy ból dupy

Nigdy nie byłem zagorzałym fanem piłki kopanej. Ani jako kibic, ani jako gracz. W szkolnych meczach zazwyczaj stałem na bramce, w której radziłem sobie całkiem nieźle.

Od zawsze miałem dużą głowę, więc najłatwiej broniło mi się twarzą. Skutki mojej wyjątkowej techniki widzę w lustrze do dziś.

Nigdy nie byłem na stadionie. Nie widziałem meczu na żywo. Mój domowy telewizor nie jest podłączony do żadnej anteny, spełnia więc raczej rolę mebla niż centrum wątpliwej jakości rozrywki. Nie śledzę rozgrywek ligowych. Nie obchodzi mnie kolejny elektryzujący transfer jakiegoś Kenijczyka z Kałuży Bytom do Wiosła Chojnice.

Czytaj dalej

Jestem na diecie

Jestem na diecie

Koniec wiosny. Pierwsze upały wypłoszyły z jaskiń umęczone zimą dusze uwięzione w otłuszczonych ciałach. Wśród nich – ja.

Teoretycznie nie mam się czego wstydzić. BMI oscyluje w okolicach górnej granicy „normalności”. W samolocie dostaje pojedyncze miejsce. Matki nie straszą mną swoich dzieci. Nie do wiary nie zgłosiło się z propozycją nagrania odcinka ze mną w roli głównej. Generalnie, wciąż jest mnie łatwiej obejść niż przeskoczyć.

Czytaj dalej

Błogi bezruch

Błogi bezruch

Mam w telefonie taką aplikację, której głównym zadaniem jest ekspresowe rozładowywanie baterii. Czasem również udaje jej się policzyć kroki, które danego dnia postawiłem.

Owa aplikacja się nie przemęcza, bo i liczenia ma raczej niewiele. Oto w zeszłym tygodniu, na przykład, zrobiłem dokładnie 6,5 kroku. I jestem z siebie dumny, bo to o 4 więcej niż dwa tygodnie temu.

Mam też aplikację do prasowania brzucha i generowania mięśni w ręcach, ramionach, udach i łydach. Przypominajki w kalendarzu o tajemniczej treści „trening”. Mam hantle – nigdy nie odklejone od podłogi. A ostatnio kupiłem sobie nawet ławeczkę do się wyginania na niej. Ławeczka jest zajebista. Czarno zielona, regulowana, solidna. Nówka sztuka. Nie używana. Z jednej strony zamontowany ma modlitewnik, przy którym siadam raz w tygodniu i modlę się o sześciopak lub chociaż zmniejszenie biustu.

Czytaj dalej

Bez lampasów

Bez lampasów

To, że nie mam dresu jest powodem wielkiego stresu mojego superego, ale też mojego id. Pod blokiem moim każden jeden się stroi. W pięknym stroju wymontowuje radia…

Tak zaczyna się jeden z kawałków Kazika. Pan Staszewski miał jednak na myśli czarny ortalion. Tajemniczy mundur wyznawców mordobicia. Element tradycyjnego stroju gatunku, którego przedstawiciele zwykli witać się gromkim „chcesz wpierdol?”. Białe lampasy w liczbie maksymalnie siedmiu wskazują poziom IQ właściciela. Sportowe spodnie z łatwopalnego materiału charakterystycznie szeleszczącego na wietrze to dziś symbol nieuzasadnionej agresji oraz wątpliwej elokwencji. Ale ja nie o tym chciałem.

Czytaj dalej

Wirujący seks

Wirujący seks

Nie bez powodu właśnie popisem polskich tłumaczy filmowych pragnę zatytułować ten tekst. Pląsy jakie od kilku tygodni uprawiam wraz z Narzeczoną trzymają mniej więcej ten sam poziom. No dobra. Mniej niż więcej.

Z narzeczonego na męża awansuję za około 9 miesięcy. Jest to okres, w którym u Wybranki widoczne stają się pierwsze objawy welonowego zapalenia mózgu. Pojawia się obsesja na punkcie wyboru sukni, rusza tournee po salonach ślubnych, Pinterest Ukochanej pęka w szwach od weselnych inspiracji, nie ustaje powtarzanie, że musimy schudnąć (oboje!) i wiele innych „O boże! O boże!” Jednym z takich „O boże!” właśnie jest „Przecież my nie umiemy tańczyć!” Nie przeszkadzało to żadnemu z nas przez 9 lat. Najwyraźniej zaczęło przeszkadzać teraz.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.