To mój ostatni tekst

To mój ostatni tekst

Ten tekst powstaje w piątkowy wieczór. Piszę go gdzieś w okolicach 23:00, od godziny leżąc w łóżku. Tak. Dobrze przeczytaliście. Właśnie rozpoczyna się weekend, a ja mam zamiar zasnąć jeszcze przed północą.

Aby oszczędzić sobie upokorzenia zupełnego dodam, że obok mnie stoi piwo. Zimne, mocne piwo, które łyk po łyku ląduje w spragnionym procentów żołądku.

To mój ostatni tekst.

Czytaj dalej

Być jak Santana

Być jak Santana

Za wschodnią granicą dzieją się rzeczy straszne i niesprawiedliwe. Wojna wisi na włosku. Oto stajemy w obliczu wielkiego kryzysu.

Niezależnie od tego jak się to wszystko skończy, w najbliższych tygodniach będziemy świadkami wydarzeń przełomowych, które na kartach historii zapisane zostaną pogrubioną czcionką.

Czytaj dalej

Wirujący seks

Wirujący seks

Nie bez powodu właśnie popisem polskich tłumaczy filmowych pragnę zatytułować ten tekst. Pląsy jakie od kilku tygodni uprawiam wraz z Narzeczoną trzymają mniej więcej ten sam poziom. No dobra. Mniej niż więcej.

Z narzeczonego na męża awansuję za około 9 miesięcy. Jest to okres, w którym u Wybranki widoczne stają się pierwsze objawy welonowego zapalenia mózgu. Pojawia się obsesja na punkcie wyboru sukni, rusza tournee po salonach ślubnych, Pinterest Ukochanej pęka w szwach od weselnych inspiracji, nie ustaje powtarzanie, że musimy schudnąć (oboje!) i wiele innych „O boże! O boże!” Jednym z takich „O boże!” właśnie jest „Przecież my nie umiemy tańczyć!” Nie przeszkadzało to żadnemu z nas przez 9 lat. Najwyraźniej zaczęło przeszkadzać teraz.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.