To mój ostatni tekst

To mój ostatni tekst

Ten tekst powstaje w piątkowy wieczór. Piszę go gdzieś w okolicach 23:00, od godziny leżąc w łóżku. Tak. Dobrze przeczytaliście. Właśnie rozpoczyna się weekend, a ja mam zamiar zasnąć jeszcze przed północą.

Aby oszczędzić sobie upokorzenia zupełnego dodam, że obok mnie stoi piwo. Zimne, mocne piwo, które łyk po łyku ląduje w spragnionym procentów żołądku.

To mój ostatni tekst.

Czytaj dalej

Rok w obiektywie

Rok w obiektywie

Był 14 sierpnia 2013. Właśnie przeprowadziliśmy się do nowego, własnego domu. W salonie nie mieliśmy jeszcze żadnych mebli. Gołe ściany i parkiet.

Był późny wieczór. Dawno po zachodzie słońca. Na środku pustego pokoju siedziałem na fotelu przywiezionym z biura i zastanawiałem się… No dobra, co teraz?

Znacie to uczucie, kiedy nudząc się wymyślacie sobie dziwne zajęcia. Postanawiacie nie wiadomo co. Ot, zostanę sławnym blogerem. Od jutra zacznę biegać. Rzucam palenie. Znajdę sobie dziewczynę. Napiszę książkę. Postanowienia karmione słomianym zapałem, który już następnego ranka tląc się ostatkiem sił, kpi „Coś ty sobie wczoraj, durniu, wymyślił? LOL.”

Czytaj dalej

Pieprzony Murphy

Pieprzony Murphy

Słowem wstępu nadmienię jedynie iż tekst, który właśnie zaczynacie czytać został napisany na starym, awaryjnym komputerze.

Siedzę przy kuchennym stole, z wielkim, sześcioletnim 24” bydlakiem przede mną. Bydlak działa. Działa całkiem nieźle. Ale z mobilnością ma mniej więcej tyle wspólnego co Pałac Kultury i Nauki.

Piszę w pozycji wyprostowanej. Cholera, pewnie nawet ergonomicznej. Sam jestem ciekawy co z tego wyjdzie, bo wszystkie pozostałe teksty powstawały kiedy leżałem powykręcany na kanapie. Ale nie dziś…

Czytaj dalej

Po co mi studia

Po co mi studia?

Był rok 2005. Skończyłem liceum z niezłym wynikiem. Matura zdana lepiej niż przypuszczałem. Wypadałoby pójść na studia. Za każdym razem kiedy zabierałem się za przeglądanie ofert uczelni, lenistwo kuło w dupę wielkim bolcem z napisem „pieprzyć to”.

Postanowiliśmy z lenistwem pójść na kompromis. Na studia pójdę, ale wybiorę te najmniej wymagające. Lenistwo niechętnie, ale się zgodziło. Cóż, jeszcze wtedy było mało asertywne.

W tym czasie krążyły legendy o Turystyce i Rekreacji na wydziale zarządzania Politechniki Białostockiej. W skrócie TiR. Studenci innych kierunków rozszyfrowywali ten skrót jako Taniec i Relaks na wydziale Gier i Zabaw wyższej szkoły Wszystkiego Najlepszego. Dziś wiem, że trudno byłoby o trafniejszy opis.

Czytaj dalej

O koszeniu trawy

O koszeniu trawy

Sobotnie popołudnie. Na termometrze 27° C. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, ale wciąż praży dzielnie. W tle rozbrzmiewają ambientowe śpiewy ptaków i szum drzew przeplatany z rechotem żab i klekotem bociana.

Wokół pełno zieleni. Iście sielankowy krajobraz nie zapowiada rzezi, jaka się tu za chwilę odbędzie.

Po środku tego wszystkiego stoję ja. Ubrany w stare, podarte jeansy, poplamiony longsleeve, ochronne rękawice i solidne czarne buty wzmacniane metalowymi wstawkami. Strój godny profesjonalnego psychopaty. Brakuje mi tylko zużytego słomkowego kapelusza i źdźbła polnej trawy w zębach.

Czytaj dalej

Żaden problem

Żaden problem

Po jednym z poprzednich tekstów mogliście odnieść wrażenie, że jestem nikim więcej jak zwykłym żulem. Otóż nie. Nie do końca.

Mój ulubiony polski stand-upowiec – Piotr Bałtroczyk – podczas swoich występów ma w zwyczaju stwierdzać, iż „picie fajnym zajęciem jest”. I ja się z nim zgadzam w zupełności. A związane z alkoholem podróże czy to przed czy po spożyciu to, bynajmniej, nie efekt uboczny utraty świadomości.

Czytaj dalej

Poranek dnia następnego

Poranek dnia następnego

Otwieram oczy. Bardzo powoli, żeby nie skrzypieć powiekami. Mam nadzieję, że podłoga, na której leżę to moja podłoga. Rozglądam się. Już wiem. Wczoraj był piątek.

Podłoga jednak nie jest moja. Wygląda na to, że jest mocno wspólna. Mój boże, mam nadzieję, że to chociaż moje miasto. W pomieszczeniu nie jestem sam. Wokół porozrzucane postaci. Każda powykręcana w nienaturalny sposób. Nielicznym udało się złożyć w pozycji embrionalnej. Nie jestem pewien czy wszyscy żyją. Część z nich trąci kilkudniowym trupem. A może to ja?

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.