Idź na swoje

Idź na swoje

Rok 2007. Mam 21 lat. Mieszkam z rodzicami. W małym pokoju około 12m². W ciasnych czterech ścianach pomalowanych na intensywnie zielony kolor.

Na jednej z nich fototapeta – kosmos. Kosmos jest nieskończony. I faktycznie, nie zmieścił się na jednej ścianie. Nachodzi na drugą i część sufitu.

Za zielonym tapczanem czarny regał. Na regale niebieski model Dodge Vipera, 50 numerów archiwalnych CD-Action, 12 tomów ilustrowanej encyklopedii, a na nich półcentymetrowa warstwa kurzu. Przed tandetą kompletną pokój ratuje jedynie brak meblościanki.

Czytaj dalej

Żaden problem

Żaden problem

Po jednym z poprzednich tekstów mogliście odnieść wrażenie, że jestem nikim więcej jak zwykłym żulem. Otóż nie. Nie do końca.

Mój ulubiony polski stand-upowiec – Piotr Bałtroczyk – podczas swoich występów ma w zwyczaju stwierdzać, iż „picie fajnym zajęciem jest”. I ja się z nim zgadzam w zupełności. A związane z alkoholem podróże czy to przed czy po spożyciu to, bynajmniej, nie efekt uboczny utraty świadomości.

Czytaj dalej

Poranek dnia następnego

Poranek dnia następnego

Otwieram oczy. Bardzo powoli, żeby nie skrzypieć powiekami. Mam nadzieję, że podłoga, na której leżę to moja podłoga. Rozglądam się. Już wiem. Wczoraj był piątek.

Podłoga jednak nie jest moja. Wygląda na to, że jest mocno wspólna. Mój boże, mam nadzieję, że to chociaż moje miasto. W pomieszczeniu nie jestem sam. Wokół porozrzucane postaci. Każda powykręcana w nienaturalny sposób. Nielicznym udało się złożyć w pozycji embrionalnej. Nie jestem pewien czy wszyscy żyją. Część z nich trąci kilkudniowym trupem. A może to ja?

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.