W ryj dać mogę dać

W ryj dać mogę dać

Wspaniały piątkowy poranek. Idealnie zaparzone espresso łyk po łyku delikatnie pobudza mnie do pracy. Słońce za oknem zapowiada genialną pogodę na weekend. Dzień idealny, chciałoby się rzec.

Wśród codziennych rytuałów swoje 5 minut ma Facebook. Nie wstydzę się przyznać, że od tej niebieskawej strony jestem uzależniony. Ćpam lajki. Upajam się komentarzami. A zielona kropka przy moim nazwisku świeci właściwie 24 godziny na dobę.

Facebook ma pewne ograniczenia, choćby wiekowe. Administracja blokuje wypowiedzi przepełnione nienawiścią. Zakazana jest pornografia. Nawoływanie do agresji czy rasizm też szybko znikają ze ścian użytkowników. Jak w życiu, nie ma za to żadnych ograniczeń jeśli chodzi o głupotę.

Czytaj dalej

Ciągle te same gęby

Ciągle te same gęby

Poniższy tekst będzie dla większości z Was niezrozumiały. Traktuje bowiem o abstrakcyjnym pojęciu blogosfery, o której istnieniu połowa z czytających zapewne nie ma nawet pojęcia.

I bardzo dobrze. Zaprzątanie sobie głowy takimi pierdołami jak blogosfera właśnie oraz rozwodzenie się nad tym czy dany blog jest już wpływowy czy jeszcze nie, to czynność zupełnie pozbawiona sensu i wymiernych efektów. A ci, którzy się tym zajmują – mają najzwyczajniej za dużo wolnego czasu. Prawdopodobnie nic też nie potrafią. I nigdy nie mieli porządnej pracy… w kopalni, albo innej fabryce.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.