Skrzynia

Skrzynia

Kobieta ma to do siebie, że czasem o coś prosi. Nie jęczy, jak zwykle, nie domaga się, nie marudzi, nie przypomina.

Prosi. Tak po prostu. Z pełną premedytacją zostawia nawet uchyloną furtkę, którą z powodzeniem przemycić mógłbym pierwszą lepszą wymówkę. Doskonale przy tym wie, że skołowany tą tak zwykłą prośbą ani przez chwilę nie pomyślę o wymigiwaniu się.

Gwoli ścisłości, nie mam tu na myśli banalnych „Kochanie podaj mi sól, proszę.” czy „Proszę, wymień żarówkę w garderobie.” O nie, nie. Chodzi o zupełnie inny rodzaj prośby. Celnie punktujący większość honorowych instynktów mężczyzny. Moich, znaczy, gwoli ścisłości – ponownie.

„Kochanie, czy zbudowałbyś dla mnie Skrzynie do ogrodu, proszę?” Nie zrozumiałem. Zna mnie. Zauważyła, że nie zrozumiałem. Powtórzyła więc. Nie zrozumiałem jeszcze bardziej. Ale przecież tej Kobiecie zbudowałbym wszystko czego by sobie zażyczyła. Czymże jest więc marna Skrzynia? „Zbuduję!” – naiwnie odparłem, święcie przekonany, że nie czeka mnie nic trudnego.

Musicie wiedzieć, że w swoim życiu zbudowałem wiele rzeczy. Relacje ze wspomnianą Kobietą zbudowałem. Całkiem nieźle prosperującą firmę również postawiłem od podstaw. Długo budowałem renomę człowieka z „mocną głową”, którego ciężko pokonać przy flaszce. Ale fizycznie, tymi rencyma własnymi nie zbudowałem nic.

Ot, byle karmnika dla ptaków nawet. Prostej hulajnogi. Ławy banalnej chociaż? No nic, kurwa, null, zero. Młotek w łapie trzymałem w życiu sześć razy. Trzymałbym pięć ale raz go upuściłem i zaraz podniosłem – liczy się jako osobne trzymanie, nie?

Projekt „Skrzynia” rozpocząłem od sporządzenia szkiców. To przecież potrafię. Naszkicowałem w życiu setki witryn i dziesiątki ikon. Umiem szkicować przecież. Niestety rzeczywistość postanowiła zweryfikować moje umiejętności. W to, że to co wylazło spod mojego ołówka to szkic Skrzyni ogrodowej wierzyłem tylko ja. Nikt inny uwierzyć nie chciał. Ekipa tartaku nie chciała uwierzyć najbardziej.

Okazało się, że nie jest łatwo kupić materiały na jedną Skrzynię. Chcesz dwa TIRy desek? Proszę bardzo. Potrzebujesz na jutro pół lasu? Nie ma sprawy. Ale 12 desek? Nigdy w życiu. Idź pan stąd. Nie zawracaj dupy. Gdzie jest ukryta kamera?!

Stanąłem więc u automatycznych bram Leruła. Po sklepie szwendałem się przebierając w różnej maści produktach nie mając zielonego pojęcia czego tak naprawdę szukam. Śrubki jakieś, może gwoździe. O, jaka fajna szlifierka. Metrówka. Taki śmieszny spłaszczony ołówek. Piła. Daję słowo, ta szlifierka na mnie patrzy. Impregnat do drewna, pędzle. Nakrętki, podkładki. No dobra. Wezmę tę szlifierkę.

Szlifierka się przydała. Nie patrzyła na mnie bez powodu. Wiedziała, że jeżdżąc po deskach papierem ściernym szybko zrezygnuję. Oszlifowałem więc te 12 wywalczonych desek. A później dwa tygodnie spędziłem w garażu impregnując… głównie siebie.

Impregnujemy się razem ze Skrzynią

Impregnujemy się razem ze Skrzynią

Do Leruła musiałem wrócić jeszcze kilka razy. Wymienić dwa worki śrub, które raz okazały się za długie, innym razem za krótkie. Z paniami z działu zwrotów jestem po imieniu. O ile nazywam się „ten pan co to znów te śruby wymieniać przyszedł”.

Nadszedł jednak dzień, w którym udało mi się dobrać odpowiednią długość śrub, a był to dzień dla mnie wielki. Nadszedł dzień kiedy Skrzynia nabierać zaczęła kształtów Skrzyni. Nadszedł dzień, w którym Skrzynię postawiłem w ogrodzie. Nadszedł dzień, w którym Kobieta zasiała w niej masę nasion. I nadszedł dzień, w którym wpieprzaliśmy marchewkę wyhodowaną w Skrzyni.

A dziś? Dziś Skrzynia stoi, czeka na kolejny sezon. Te 12 desek napawa mnie niespotykaną dumą. A ja? A ja modlę się, żeby nie usłyszeć kolejnej prośby, której nie zrozumiem.

  • http://weremiuk.com Paweł Weremiuk

    Jak mężczyzna obieca, że zrobi – to zrobi. I nie trzeba mu przypominać co pół roku.

  • http://miedzy5a6.pl/ Karol Zielinski

    Świetny tekst, bardzo mi się podoba. Gratuluję samozaparcia i powodzenia z kolejnymi prośbami (nigdy nie kończy się na jednej ;))

  • http://point.co.pl/ Point

    Kobieta to jednak wymagająca istota tego świata…