Rok w obiektywie

Rok w obiektywie

Był 14 sierpnia 2013. Właśnie przeprowadziliśmy się do nowego, własnego domu. W salonie nie mieliśmy jeszcze żadnych mebli. Gołe ściany i parkiet.

Był późny wieczór. Dawno po zachodzie słońca. Na środku pustego pokoju siedziałem na fotelu przywiezionym z biura i zastanawiałem się… No dobra, co teraz?

Znacie to uczucie, kiedy nudząc się wymyślacie sobie dziwne zajęcia. Postanawiacie nie wiadomo co. Ot, zostanę sławnym blogerem. Od jutra zacznę biegać. Rzucam palenie. Znajdę sobie dziewczynę. Napiszę książkę. Postanowienia karmione słomianym zapałem, który już następnego ranka tląc się ostatkiem sił, kpi „Coś ty sobie wczoraj, durniu, wymyślił? LOL.”

15 Sierpnia 2013 - pierwsze zdjęcie.

15 Sierpnia 2013 – pierwsze zdjęcie.

Przypomniałem sobie wtedy o aparacie, który w przypływie zakupowego szału i – nie ukrywam – większej gotówki sprawiłem sobie kilka lat wcześniej w ramach nagrody za dobre sprawowanie. To był Canon 50D, lustrzanka, ze średniej półki.

26 września 2013

26 września 2013

Aparat ów leżał właściwie nieużywany, gdzieś w przeprowadzkowych kartonach. Na liczniku miał 5000, może 10000 klatek. Wciąż na dotarciu. Przypomniałem sobie o podręcznikach fotografii, które razem z aparatem powoli pokrywały się kurzem.

22 grudnia 2013

22 grudnia 2013

Tego wieczoru wpadłem na pomysł, że nauczę się robić zdjęcia. Może nie najlepsze. Ale przyzwoite. A najlepszym sposobem na nauczenie się czegokolwiek jest trening. Sumienny, regularny trening, bez kompromisów. Postanowiłem robić zdjęcia codziennie.

10 stycznia 2013

10 stycznia 2014

Samego siebie jednak łatwo jest oszukać. Wobec siebie jesteśmy wyrozumiali. Łatwo wybaczamy sobie własne potknięcia, a niepowodzenia chętnie zamiatamy pod dywan, udając że nic się nie stało. Dobrze jest, jeśli tych niepowodzeń nikt nie zauważa.

19 stycznia 2014

19 stycznia 2014

Dlatego też o swoim postanowieniu powiadomiłem świat. No dobra. Nie cały. Ale ten najbliższy, mój świat otaczający. Założyłem bloga, a w sekcji „about” oznajmiłem, że oto zamierzam publikować jedno zdjęcie codziennie.

4 lutego 2014

4 lutego 2014

Zdjęcie to ma być zrobione tego konkretnego dnia. Jeśli opuszczę choćby jeden dzień, zwijam interes i w cieniu upokorzenia zawinę się w kołdrę i szlochać będę nad swoją słabą wolą przez miesiąc.

26 lutego 2014

26 lutego 2014

Niespodzianka. Zderzenie z rzeczywistością. Po pierwszym tygodniu skończyły mi się pomysły na fotki. Okazało się, że moja codzienność nieco mniej fascynująca jest od codzienności gwiazd Instagramu.

6 kwietnia 2014

6 kwietnia 2014

Okazało się też, że nowe hobby może działać otoczeniu na nerwy. Najbliższemu szczególnie. Zdarzało mi się spóźniać na spotkania, imprezy, zajęcia tylko dlatego, że danego dnia nie udało się jeszcze ustrzelić upragnionego kadru. Zdarzało mi się nerwowo biegać po okolicy fotografując co popadnie.

26 maja 2014

26 maja 2014

Były dni, kiedy miałem ochotę wyrzucić aparat przez okno, a razem z nim wszystkie obiektywy. I laptopa. I samemu również najchętniej wyskoczyć razem z nimi. Były dni, kiedy zdjęcie, rzutem na taśmę pojawiało się na blogu o 23:58. Emocje jak na ostatnim okrążeniu Grand Prix F1.

1 czerwca 2014

1 czerwca 2014

Ten ostatni rok, z aparatem wręcz przyszytym do łapy nauczył mnie wiele nie tylko o dobieraniu kadru, świetle, ogniskowych, obiektywach, głębi ostrości, soczewkach i lustrach.

15 czerwca 2014

15 czerwca 2014

Dowiedziałem się, że za mało podróżuję. Za dużo czasu spędzam w domu. Jeszcze więcej w biurze. Organizuję za mało imprez. Za rzadko spotykam się ze znajomymi.

19 czerwca 2014

19 czerwca 2014

Utwierdziłem się też w przekonaniu, że jeśli coś sobie postanowię, to nie ma siły, która powstrzyma mnie przed osiągnięciem celu. Ze smutkiem patrzyłem na podobne przedsięwzięcia, które „padały” po tygodniu lub dwóch z braku motywacji autora. Z braku samozaparcia. Być może też z braku wsparcia najbliższych.

27 czerwca 2014

27 czerwca 2014

Jak banalnie by to nie brzmiało, taki eksperyment pozwala lepiej poznać siebie. Ale też uświadamia, jak wiele cierpliwości mają dla nas rodzina i znajomi.

5 lipca 2014

5 lipca 2014

Jak banalnie by to nie brzmiało, zaprzyjaźniłem się z aparatem. Towarzyszył mi w domu, w biurze, na wyjazdach i na imprezach. Mogłem wyjść z domu bez spodni, ale o aparacie nigdy nie zapomniałem.

17 lipca 2014

17 lipca 2014

Dwa dni temu zrobiłem zdjęcie nr 365. Minął rok. Wyzwanie zakończyło się pełnym sukcesem, a ja przez ostatnie 24 godziny ociekałem dumą i samozadowoleniem.

28 lipca 2014

28 lipca 2014

Przez rok, moje zdjęcia obejrzało ponad 8000 osób. Z boku może się wydawać, że to liczba śmiesznie niska. Kiedy jednak dodam, że 60% z tych osób wracało po więcej, na twarzy maluje mi się delikatny uśmiech.

31 lipca 2014

31 lipca 2014

Ten eksperyment uświadomił mi jeszcze jedno. Czas zapierdala. Dziś patrzę na zdjęcie sprzed roku i mam wrażenie, że zrobiłem je wczoraj. A przecież minęło już 12 miesięcy. Warto dokumentować ten zapierdalający czas. Bo bez fotografii mogą umknąć bardzo ciekawe chwile.

10 sierpnia 2014

10 sierpnia 2014

Co dalej? Dalej będę robił zdjęcia. Weszło mi to w krew na tyle, że ciężko byłoby mi teraz przestać. Wy też łapcie za aparat i róbcie zdjęcia. Dużo zdjęć.

PS. Dla tych z Was, którzy chcieliby zacząć podobny eksperyment, ale mają problem z motywacją, budujemy narzędzie, które może pomóc. Tookapic.com powinno wystartować już w październiku.

  • Anna

    Ładne te fotki, trochę takie minimalistyczne, ale ładne…

    • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

      Minimalistyczne. Fakt. Pewnie wynika to z tego, że minimalizm lubię w każdej dziedzinie.

  • Sylwia Grodzicka

    Odkurzam aparat. Dzieki za posta

  • http://dobrzeskrojone.tumblr.com/ Dominik Osyczka

    Doskonale! Gratka z okazji jubileuszu ;-)

  • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

    To poczekaj jeszcze na start tookapic.com, gwarantuję, że zabawa będzie dużo lepsza niż na gołym tumblrze. Sam się nie mogę doczekać :P

  • Gothic Dragon

    Edytujesz trochę fotki przed opublikowaniem (filtry, retusz, kontrasty itd.) czy wrzucane „na surowo”?

  • http://www.katarzynazbikowska.pl/ Kaśka Żbikowska

    Paweł, uchwyciłeś w kadrze wiele cudownych momentów + powyższy tekst jest świetny = inspirujesz mnie! bardzo mi się podoba Twoja strona i będę tu wracać.