Jestem na diecie

Jestem na diecie

Koniec wiosny. Pierwsze upały wypłoszyły z jaskiń umęczone zimą dusze uwięzione w otłuszczonych ciałach. Wśród nich – ja.

Teoretycznie nie mam się czego wstydzić. BMI oscyluje w okolicach górnej granicy „normalności”. W samolocie dostaje pojedyncze miejsce. Matki nie straszą mną swoich dzieci. Nie do wiary nie zgłosiło się z propozycją nagrania odcinka ze mną w roli głównej. Generalnie, wciąż jest mnie łatwiej obejść niż przeskoczyć.

Czytaj dalej

Po co mi studia

Po co mi studia?

Był rok 2005. Skończyłem liceum z niezłym wynikiem. Matura zdana lepiej niż przypuszczałem. Wypadałoby pójść na studia. Za każdym razem kiedy zabierałem się za przeglądanie ofert uczelni, lenistwo kuło w dupę wielkim bolcem z napisem „pieprzyć to”.

Postanowiliśmy z lenistwem pójść na kompromis. Na studia pójdę, ale wybiorę te najmniej wymagające. Lenistwo niechętnie, ale się zgodziło. Cóż, jeszcze wtedy było mało asertywne.

W tym czasie krążyły legendy o Turystyce i Rekreacji na wydziale zarządzania Politechniki Białostockiej. W skrócie TiR. Studenci innych kierunków rozszyfrowywali ten skrót jako Taniec i Relaks na wydziale Gier i Zabaw wyższej szkoły Wszystkiego Najlepszego. Dziś wiem, że trudno byłoby o trafniejszy opis.

Czytaj dalej

O koszeniu trawy

O koszeniu trawy

Sobotnie popołudnie. Na termometrze 27° C. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, ale wciąż praży dzielnie. W tle rozbrzmiewają ambientowe śpiewy ptaków i szum drzew przeplatany z rechotem żab i klekotem bociana.

Wokół pełno zieleni. Iście sielankowy krajobraz nie zapowiada rzezi, jaka się tu za chwilę odbędzie.

Po środku tego wszystkiego stoję ja. Ubrany w stare, podarte jeansy, poplamiony longsleeve, ochronne rękawice i solidne czarne buty wzmacniane metalowymi wstawkami. Strój godny profesjonalnego psychopaty. Brakuje mi tylko zużytego słomkowego kapelusza i źdźbła polnej trawy w zębach.

Czytaj dalej

Jestem stary

Jestem stary

Jeśli 1996 był 18 lat temu, a ja urodziłem się 10 lat przed 1996 to… cholera, jestem stary. Nie ma na to innego określenia. Urodziłeś się, człowieku, w PRLu. Handluj z tym.

Król Lew kończy w tym roku dwie dychy. Forrest Gump również. Pierwsze Toy Story ma już 19 lat. Podobnie jak Gangsta’s Paradise. Dzień Niepodległości z Willem Smithem mógłby już legalnie kupować alkohol. I wisienka na tym czerstwym torcie – Baby One More Time panny Spears stuknęło półtorej dekady.

Czytaj dalej

Idź na swoje

Idź na swoje

Rok 2007. Mam 21 lat. Mieszkam z rodzicami. W małym pokoju około 12m². W ciasnych czterech ścianach pomalowanych na intensywnie zielony kolor.

Na jednej z nich fototapeta – kosmos. Kosmos jest nieskończony. I faktycznie, nie zmieścił się na jednej ścianie. Nachodzi na drugą i część sufitu.

Za zielonym tapczanem czarny regał. Na regale niebieski model Dodge Vipera, 50 numerów archiwalnych CD-Action, 12 tomów ilustrowanej encyklopedii, a na nich półcentymetrowa warstwa kurzu. Przed tandetą kompletną pokój ratuje jedynie brak meblościanki.

Czytaj dalej

To takie polskie

To takie polskie

Czasami mam czelność skrytykować coś w Sieci. Tak po prostu. Zupełnie subiektywnie coś mi się nie podoba. Zawsze wtedy znajdzie się ktoś kto spieszyć będzie oznajmić mi, że… to takie polskie.

Urodziłem się w Polsce. Piszę i mówię po polsku. Swoją krytyczną opinię również wyraziłem w kraju nad Wisłą będąc. Jakie więc miałoby to wszystko być? Niemieckie? Norweskie? Brazylijskie?

Czytaj dalej

Żaden problem

Żaden problem

Po jednym z poprzednich tekstów mogliście odnieść wrażenie, że jestem nikim więcej jak zwykłym żulem. Otóż nie. Nie do końca.

Mój ulubiony polski stand-upowiec – Piotr Bałtroczyk – podczas swoich występów ma w zwyczaju stwierdzać, iż „picie fajnym zajęciem jest”. I ja się z nim zgadzam w zupełności. A związane z alkoholem podróże czy to przed czy po spożyciu to, bynajmniej, nie efekt uboczny utraty świadomości.

Czytaj dalej

Błogi bezruch

Błogi bezruch

Mam w telefonie taką aplikację, której głównym zadaniem jest ekspresowe rozładowywanie baterii. Czasem również udaje jej się policzyć kroki, które danego dnia postawiłem.

Owa aplikacja się nie przemęcza, bo i liczenia ma raczej niewiele. Oto w zeszłym tygodniu, na przykład, zrobiłem dokładnie 6,5 kroku. I jestem z siebie dumny, bo to o 4 więcej niż dwa tygodnie temu.

Mam też aplikację do prasowania brzucha i generowania mięśni w ręcach, ramionach, udach i łydach. Przypominajki w kalendarzu o tajemniczej treści „trening”. Mam hantle – nigdy nie odklejone od podłogi. A ostatnio kupiłem sobie nawet ławeczkę do się wyginania na niej. Ławeczka jest zajebista. Czarno zielona, regulowana, solidna. Nówka sztuka. Nie używana. Z jednej strony zamontowany ma modlitewnik, przy którym siadam raz w tygodniu i modlę się o sześciopak lub chociaż zmniejszenie biustu.

Czytaj dalej

Bez filtra

Bez filtra

Mieliśmy na osiedlu duże Drzewo. Wielkie. Potężne Drzewo. Na jego grubych, rozłożystych gałęziach uwielbialiśmy leżeć, siedzieć, a w skrajnych przypadkach znudzenia zwisać z nich głowami w dół.

Letnie popołudnia mijały na Drzewie. Całymi dniami rozmawialiśmy o najnowszej Fifie 2000, o tym kiedy wreszcie będziemy dorośli, o tym, której koleżance urosły najfajniejsze cycki, o starych, którzy nic nie rozumieją i tym, że samobójstwo Kurta Cobaina to dla nas straszliwy cios. Snuliśmy naiwne plany, z których najmniej głupi był ten dotyczący ucieczki z domu. Hen, przed siebie, byle dalej.

Czytaj dalej

Nie udało się

Nie udało się

Wplatając w zdanie ten krótki zwrot zrzucamy całą winę za porażkę na działanie przypadku. Jakież to sprytne. Jakież przebiegłe. I na dodatek takie wygodne, prawda?

Kiedy 10 lat temu przedstawiałem się pewnej uroczej dziewczynie, nie miała zielonego pojęcia kim jestem. Ja natomiast, jako wytrawny stalker, już wtedy znałem ją bardzo dobrze. Mimo tego nie udało mi się namówić jej na randkę. Nie udało mi się za pierwszym razem. Ani za drugim.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.