O koszeniu trawy

O koszeniu trawy

Sobotnie popołudnie. Na termometrze 27° C. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, ale wciąż praży dzielnie. W tle rozbrzmiewają ambientowe śpiewy ptaków i szum drzew przeplatany z rechotem żab i klekotem bociana.

Wokół pełno zieleni. Iście sielankowy krajobraz nie zapowiada rzezi, jaka się tu za chwilę odbędzie.

Po środku tego wszystkiego stoję ja. Ubrany w stare, podarte jeansy, poplamiony longsleeve, ochronne rękawice i solidne czarne buty wzmacniane metalowymi wstawkami. Strój godny profesjonalnego psychopaty. Brakuje mi tylko zużytego słomkowego kapelusza i źdźbła polnej trawy w zębach.

Gdybym żuł tytoń, byłby to idealny moment aby splunąć. Gdybym palił, właśnie gasiłbym papierosa pod grubą podeszwą roboczych butów, mrużąc przy tym oczy niczym sam Clint Eastwood, a w tle rozległby się westernowy gwizd.

W dłoniach dzierżę narzędzie piekielne. Bestię zrodzoną z samego Lucyfera. Pogromcę traw i krzewów. Gdybym narzędzie to miał ochrzcić, nadałbym jej imię Zagłada Chlorofilu, Koszmar Wegetarian albo Green Reaper z angielskiego.

Okazuje się, że moc piekielna jest jak najbardziej mierzalna i w tym konkretnym przypadku wynosi 3,2 konia mechanicznego. To więcej niż pod dupami chowają gimbusy pyrkające na maści wszelkiej Zippach. Mógłbym tym napędzać mały helikopter. Albo kilka gilotyn.

Serce machiny zalałem ekstraktem z grzechów potępieńców z domieszką łez niewiniątek. Wszystko to w proporcjach 1:25. Zgodnie z instrukcją ręcznie pisaną w języku enochiańskim.

Wybiła 18:00. Ciepły prąd powietrza zakołysał nieruchomą dotąd florą. Ptaki milkną. Milkną żaby. Ja i Bestia mamy wrażenie, że wszyscy już wiedzą co się tu za chwilę wydarzy.

Zdecydowanym ruchem ręki wydobywam z machiny pierwszy ryk. Ten szybko jednak cichnie. Rozbudzenie Bestii zajmie chwilę. W infernalnej otchłani spędziła kilka ostatnich tysiącleci. Zmuszenie jej do pracy na rzecz zwykłego śmiertelnika nie jest łatwe. I nie powinno takie być. Próbuję dalej.

Nagle z gardła Bestii rozlega się piekielny wrzask. Jest! Oto obudziłem upadłego anioła ogrodnictwa. Zadrżała ziemia. Zadrżałem ja. Zadrżała każda żywa istota w promieniu kilkuset metrów. Metaliczny łomot dwusuwowego silnika rozbrzmiał na dobre. I teraz nic już go nie powstrzyma.

Niebo natychmiast przykryło się brzoskwiniowo krwistą barwą. Z płuc Bestii buchnął dym cuchnący paloną sierścią. Rozpoczęły się żniwa. W szczękach mojego demona giną trawy, perz, oset, skrzyp, trzciny. Bez mrugnięcia okiem dekapitacji dokonujemy na całych stadach rumianków.

Delikatnym ruchem palca wprawiam Bestię w jeszcze większy szał. Ta rwie się i wije pragnąc kolejnych ofiar. Chwasty kapitulują. A ja mam wrażenie, że razem moglibyśmy bez wysiłku powalać stuletnie dęby. Spoglądam w niebo, rozkładam ręce. Głośne, psychopatyczne „muahahaha” wydobywa się z mojej paszczy. 3,2 KM udzieliło się i mi. Oto jestem! Niepokonany!

Kilkadziesiąt minut później na placu za domem nie ma już ani jednej pionowo sterczącej łodygi. Ciemne chmury rozchodzą się, a zza nich jeszcze na kilka chwil wygląda słońce. Okoliczni wieśniacy odwołują szturm i opuszczając widły wracają do swoich gospodarstw. Kobiety i dzieci powoli wychodzą z domów.

Z Bestii wydobywam ostatnie głośne ryknięcie, po czym pozwalam jej spokojnie zasnąć. Uśpioną składam w domowej kotłowni, gdzie najbliżej jej do rodzinnych stron. Na wszelki wypadek demona skuwam dwoma grubymi łańcuchami.

To był dobry dzień. Powtórzymy to za dwa tygodnie.

  • mimikra

    świetny tekst. Potrafisz wydobyć z prozaicznych czynności taką głębię. Gratuluję!

  • Brain

    piękna codzienna niecodzienność w tekście

  • Paula Rycharska

    aż mnie dreszcze przeszły!

  • http://nudyniema.blogspot.com/ Nudy nie ma

    Dobre :) Czekam na opis mycia samochodu :-)

  • Zuzaaaaa

    geniusz normalnie… że tak zacytuję jednego bohatera serialu

  • http://www.jeszczelepiej.blogspot.com Jeszcze Lepiej

    Przeczytałam wszystkie wpisy jednym tchem i stwierdziłam: To już konieeec? . Wszystkie są genialne! Oby więcej tak świetnych blogów powstawało. Pozdrawiam

    • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

      Jaki koniec? Dopiero się rozkręcam ;)
      Dzięki za miłe słowa.

  • http://fashandroll.pl FashandRoll

    Dobre masz pióro.