Ludzie którzy #1

Ludzie którzy #1

Było to dawno temu, kiedy internet na domowym komputerze odpalało się korbką, a rozdzielczości monitorów nie przekraczały 800x600px.

Bardzo dawno temu, kiedy nikt nie słyszał o Twitterze mieliśmy w Polsce swój jego odpowiednik – blip.pl, a na nim część śmietanki dzisiejszej blogosfery oraz masę oryginalnych tagów.

Wśród tagów owych był jeden, którego mógłbym używać codziennie. Rozpoczynanie statusu od #ludziektorzy oznaczało, że oto masz zamiar ponarzekać na osobliwe zachowania napotkanych osób na wyrost zaliczanych do gatunku homo sapiens.

Brakuje mi tego tagu. Twittera nie lubię. Tagi na Facebooku są jak mózgi na obradach sejmu – niby są, ale nikt ich nie używa. Dlatego brak ów nadrobię tu, na swoim własnym podwórku. Ponarzekam przy okazji, bo żalów nie wylewałem dawno, a powracający ból dupy nasilił się ostatnio dość znacznie.

Nie zrozumcie mnie źle. Ja ludzi lubię… na swój, bardzo specyficzny sposób. Ale tak jak za głupotę najchętniej lałbym w mordę (gdybym się tak nie bał), tak i #ludziktórzy chętnie pogłaskałbym pięścią po twarzach (ale przecież się boję).

Bo są #ludziektorzy pomimo skończonej podstawówki, ba! często po studiach nawet wciąż nie potrafią odróżnić pionu od poziomu i z uporem maniaka nagrywają wideło trzymając swoje Samsungi prostopadle do ziemi.

I można tłumaczyć, prosić, błagać i wyjaśniać głupotę takiego zachowania. Nie. Będzie kręcił w pionie dalej, bo tak. Zapłakać pozostaje jedynie nad kolejnym naprawdę fajnym materiałem nagranym w trybie, kurwa, wertykalnym.

Są też #ludziektorzy oprócz pionu i poziomu nie odróżniają również strony lewej od prawej. I pal sześć, gdyby takie jednostki siedziały sobie w domu i dajmy na to błędnie, acz nieszkodliwie nakrywały do stołu.

Opuszczają niestety swoje M4 i w czerwonej Felicji prują lewym pasem nie przekraczając 6km na godzinę. Kiedyś jechałem za gościem, który przez dobrych kilka kilometrów miał włączony lewy kierunkowskaz, po czym skręcił w prawo… z lewego pasa. Zdziwiłbym się bardziej tylko gdyby swoim wehikułem odfrunął.

#ludziektorzy agresywnie dają wyraz swojemu niezadowoleniu z produktu nieprzeczytawszy wcześniej instrukcji, wytycznych czy dokumentacji. Bo przecież stara polska prawda głosi, że podobne papierki są jedynie dla słabych. Inna prawda głosi za to, że urządzenia elektryczne działają lepiej podłączone do prądu, o czym delikwent nie wiedział, bo za mocny był na czytanie instrukcji.

#ludziektorzy zawsze wiedzą lepiej. I zawsze służą radą. Bankrut, który mówi o zarządzaniu finansami. Pasażer bez prawka, który wspomina coś o znaku stop, który właśnie minęliśmy. Bezdzietna kobieta, która zarzeka się, że poród jest bardziej bolesny od kopnięcia w jądra.

Jest całe mnóstwo #ludziktorzy, dlatego w tytule przylepiłem #1 jako oznaczenie pierwszej części cyklu. Ach, czuje już przypływ literackiej płodności. Ci wszyscy powyżej to w końcu #ludziektorzy sprawili, że znów zaczynam pisać. Bo nic tak nie pchnie do blogowania jak ból dupy.

  • AB

    ooo tak :) znakomicie się zapowiada

  • http://blog.bobiko.pl/ bobiko

    O, zmartwychwstałeś ;-)

  • Anna Maria Boland

    Wielka szkoda, że nie lubisz Twittera, bo taki tag z pewnością by się przyjął. Do #ludziektorzy wszystko wiedzą lepiej mogłabym dodać całą litanię. Dobrze jest czasem ponarzekać. :-)

  • http://www.hania.es Hania Sywula

    O, czekam dalej, bo mam wrażenie, że to będzie fajny cykl w Twoim wykonaniu.
    A tag #ludziektorzy na Twitterze też ma się dobrze. ;)

  • http://sajmonman.pl/ Sajmonman

    https://www.youtube.com/watch?v=fv_ZxV-Bw5E
    no nie mogłem się powstrzymać

  • http://point.co.pl/ Point

    Są ludzie i parapety – niestety…