Jestem stary

Jestem stary

Jeśli 1996 był 18 lat temu, a ja urodziłem się 10 lat przed 1996 to… cholera, jestem stary. Nie ma na to innego określenia. Urodziłeś się, człowieku, w PRLu. Handluj z tym.

Król Lew kończy w tym roku dwie dychy. Forrest Gump również. Pierwsze Toy Story ma już 19 lat. Podobnie jak Gangsta’s Paradise. Dzień Niepodległości z Willem Smithem mógłby już legalnie kupować alkohol. I wisienka na tym czerstwym torcie – Baby One More Time panny Spears stuknęło półtorej dekady.

A ja? Pamiętam czasy, kiedy paczka czipsów kosztowała 10.000 zł. Pamiętam Marwile w czekoladzie, gumy Turbo i gratisy z Kaczora Donalda. Pamiętam czarno-białe telewizory i czasy kiedy Dobranocka trwała bite 30 minut. Mój pierwszy komputer podłączony był do czarno-białego monitora i zajmował pół szafy.

Pamiętam magnetofon kasetowy Majka i Walkman Sony. Pamiętam „Spalam się” Kazika. I pamiętam, że nie miałem pojęcia o czym jest ten utwór.

Pamiętam czasy, kiedy nie było geolokalizacji, a potrafiliśmy się znaleźć bez najmniejszych problemów. Kiedy wychodziłem na pierwsze piwo w życiu, nie miałem jeszcze komórki. Nikt ze znajomych nie miał.

I pamiętam czasy, kiedy po piracką kopię gry trzeba było naginać piechotą do „Pana Pirata”, który za 15-30 zł nagrywał na CD wybrany tytuł.

Naprawdę – jestem stary.

W weekendy nie planuję już 3-dniowych melanży. Zamiast tego, wracając w piątek z biura zastanawiam się, czy trawnik skosić jeszcze dziś, czy może zasłużyłem na tę odrobinę luksusu i… pozwolę sobie to zrobić dopiero w sobotę.

Zamartwiam się rosnącym kursem Euro i sprawą w sądzie o odzyskanie należności od nieuczciwego klienta. Mało? W zeszły wtorek na trzeźwo myślałem o tym, na kogo zagłosuję w najbliższych wyborach. No przecież to śmieszne.

Nikt niczego ode mnie nie wymaga. Teoretycznie robię co chcę. A przecież nie chce mi się wielu rzeczy. Nie chce mi się wstawać z łóżka. Nie chce mi się dzwonić do klientów. Nie chce mi się płacić podatków ani spłacać kredytu. Nic mi się nie chce. A wszystko to robię ze starości.

Ciągle mało? Moi „starzy” z największych wrogów w tajemniczy sposób przeobrazili się w godnych kompanów do obalenia wina. Takiego prawdziwego, w butelce i z korkiem. Nie z gwinta. Z kieliszków. I to na dodatek dobranych pod kolor trunku.

Zamiast sześciu piw w środę rano jest piątkowa szklaneczka szkockiej przed snem. Zamiast powiększonego zestawu BigMac jest dietetyczna sałatka z kurczakiem. I tabletka emgiebesześć na śniadanie. Oraz tran. Tran jest zajebisty. Tran musi być. Bez tranu najprawdopodobniej umrę.

Tak – jestem stary.

Zamiast myśleć o tym, gdzie się dziś nawalę zastanawiam się, skąd wytrzasnąć kolejnego programistę do firmy. W piątkowe wieczory zamiast wciągać fetę w klubie uczę się tańca towarzyskiego.

Pieniądze odkładane na motocykl wydałem na wyposażenie łazienki w domu. Z Audi TT przesiadłem się do Audi A2. A zamiast nowej konsoli kupiłem narzędzia do ogrodu.

Alkoholowy reset trwa dziś pół wieczoru a nie pół tygodnia. Wszystkie imprezy kończę we własnym łóżku i z jedyną słuszną Kobietą u boku. A rano, zamiast klina zażywam Ibuprom.

Tak, jestem stary. I podoba mi się to.

  • http://nonameman.pl/ no name man

    Heh, trafiłeś w dziesiątke tym tekstem i timingiem. Jutro mam urodziny – wkraczam w wiek przedemerytalny – pierwsze z „trójką z przodu”… I cholera, mimo, że trawnika się jeszcze nie dorobiłem, to cała reszta brzmi nader znajomo. Tylko cały czas się zastanawiam, czy mi się to podoba. ;) Pozdrawiam!

    • http://otozto.pl/ Paweł Kadysz

      Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wszystkiego najlepszego i spokojnej starości. Spodoba Ci się ;)

    • http://nonameman.pl/ no name man

      Dzięki! Wszystko ma swoje plusy i minusy oczywiście. Mi akurat najbardziej brakuje beztroski i tzw. „świętego spokoju” (przynajmniej chwilowo). Ale za to mogę sobie pozwolić na wiele rzeczy, na które wcześniej pozwolić sobie nie mogłem. Coś za coś, jak widać. :)

  • http://www.grenouillenoire.blogspot.com Żaba

    Kurcze, jak bycie starym może się tak po prostu podobać to jestem o wiele spokojniejsza o moją przyszłość. Dzięki!

  • http://www.malvina-pe.pl/ Malvina Pe.

    Ojtam „stary” od razu. Dojrzały ;)

  • http://nudyniema.blogspot.com/ Nudy nie ma

    Ja urodziłam się jeszcze wcześniej, niż 10 lat przed 1996. Czyli też jestem stara? Skąd! Mimo, że mam tak samo, jak Ty z tym trawnikiem i kilkudniowymi libacjami (a raczej ich brakiem), to mimo wszystko mi też się podoba. A moja głowa ma lat dwadzieścia parę. Wkurza mnie tylko upływ czasu widoczny na twarzy. Dlatego nie gapię się za często w lustro :-)

  • Anna Sikora

    Świetny tekst. Bardzo mi się podoba, choć jakiś imperatyw o starości się tu pojawiają, a ja mam +4 do Twojego wieku… ;)

  • http://zblogowany.pl/ Ana

    Kurczę, ja jeszcze chciałabym trochę poszaleć, ale chyba jednak bardziej chciałabym być już tak „stara”. Bo ten zaledwie rok różnicy w wieku to jednak na tę chwilę przepaść :)

  • Adam

    Tak mi się spodobał Twój tekst, że nawet nie potrafię go umiejętnie skomentować, żeby nie umniejszyć jego przekazu. :)

  • AB

    Rzeczywiście trochę się zmieniło.Standardowo podpisuję się pod każdym stwierdzeniem w tekście :)
    Mi na przykład frajdę sprawił zakup kilku rzeczy, na które mając lat 20 nie zarobiłam i nie dostałam.
    Poza tym weekend – też inna rozrywka,a równie przyjemna.
    Fajnie dobijać do 30tki :)
    p.s. Mój przyszły ślubny dziś w 30tkę właśnie wkracza! #perfecttiming

  • Grzegorz

    Ja już mam 31 i postanowiłem się odmłodzić. Zamiast narzędzi do ogrodu przywaliłem sobie rower, taki jaki zawsze chciałem mieć. Taki, który jest pod samym sufitem w sklepie. Za gówniarza mogłem sobie jedynie pooglądać podobny w katalogu, poskładać na papierze, pododawać podzespoły, podsumować i dalej marzyć. Po 10 latach wożenia dupy samochodem jestem znowu młody i naginam na rowerze. Tak młodzieżowo. Z drobną różnicą – kiedyś kupowałbym rower dla siebie, teraz musiałem kupić 3 – dla siebie i moich dam.

    Może to kryzys? Jak kupowanie cabrio przy 50-ce.

  • Asia Nejfeld

    zupełnie jakbym czytała o sobie. Może poza przesiadaniem się w audi a2 i koszeniem swojego trawnika. Trawnika nie mam i jeżdżę rowerem, ale reszta się zgadza. W moim przypadku dochodzi jeszcze jeden punkt – kiedyś o 6 rano wracając z imprez mijałam ludzi zmierzających do pracy, dzisiaj o 6 pokonuję siłę grawitacji mojego łóżka, żeby jeszcze przed rozpoczęciem pracy zaliczyć kilka km. Tak, jestem stara. I dobrze mi z tym! :)