Hedonizm spaślaka

Hedonizm spaślaka

Kilka miesięcy temu pisałem o moim, jak się okazało, chwilowym, acz dotkliwie bolesnym przejściu na dietę.

Jak się domyślacie na diecie już nie jestem i nie zamierzam szybko na nią wrócić. I to wcale nie przez moje wypielęgnowane lenistwo, ale przez czysty, zdrowy rozsądek. Jak bardzo trzeba być pozbawionym rozsądku właśnie by jedzenia odmawiać sobie, lub bardzo je ograniczać w okresie świątecznym.

Czytaj dalej

Skrzynia

Skrzynia

Kobieta ma to do siebie, że czasem o coś prosi. Nie jęczy, jak zwykle, nie domaga się, nie marudzi, nie przypomina.

Prosi. Tak po prostu. Z pełną premedytacją zostawia nawet uchyloną furtkę, którą z powodzeniem przemycić mógłbym pierwszą lepszą wymówkę. Doskonale przy tym wie, że skołowany tą tak zwykłą prośbą ani przez chwilę nie pomyślę o wymigiwaniu się.

Czytaj dalej

Jestem graczem

Game over

Od czasu do czasu lubię chwycić myszkę celem innym niż przejrzenie Pudelka, lanie hejtu na Facebooku, czy zarobienie kolejnego miliona.

Od zawsze pykałem w coś na wszelkiej maści maszynach. Nigdy jednak nie miałem starej „konsoli”, przez co o mały włos nie zostałem pośmiewiskiem podwórka. Ani ZX Spectrum, ani Amigi ani Pegasusa nawet. Nie modliłem się do magnetofonu ani nie dmuchałem w kartridże. Zacząłem od PC. Szlachta.

Czytaj dalej

To mój ostatni tekst

To mój ostatni tekst

Ten tekst powstaje w piątkowy wieczór. Piszę go gdzieś w okolicach 23:00, od godziny leżąc w łóżku. Tak. Dobrze przeczytaliście. Właśnie rozpoczyna się weekend, a ja mam zamiar zasnąć jeszcze przed północą.

Aby oszczędzić sobie upokorzenia zupełnego dodam, że obok mnie stoi piwo. Zimne, mocne piwo, które łyk po łyku ląduje w spragnionym procentów żołądku.

To mój ostatni tekst.

Czytaj dalej

Się nudzę się

Się nudzę się

Zdarzyło mi się usłyszeć kilka razy, że nudzą się jedynie ludzie głupi. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to muszę być idiotą. Bo cholera, nudzę się. I to porządnie.

Zdarzają mi się, bowiem, dni, w których najciekawszym wydarzeniem jest odkrycie nowej dziury w drodze, którą pokonuję codziennie do biura.

Są dni, których highlight stanowi wyjątkowo głośne beknięcie psa po tym jak opróżnił miskę z karmą. A później nic. Kompletnie nic, co mogłoby to przebić.

Czytaj dalej

Unboxing

Unboxing

Zabawna sprawa. Kiedy dostajemy w łapy nowy telefon, tablet, komputer, buty, koszulę czy lakier do paznokci zachowujemy się zgoła inaczej niż na co dzień.

W końcu jesteśmy inni. Mamy nową cyfrową błyskotkę, nowe łaszki i trzewiki. Jesteśmy lepsi niż wczoraj. I proszę nie truć mi o „być, nie mieć”. Bo ci „być” czują dokładnie to samo.

Zauważyliście, że sprowadziliśmy moment odpakowywania nowego sprzętu do rangi mistycznego przeżycia, któremu warto poświęcić parę minut na Youtube?

Czytaj dalej

Rok w obiektywie

Rok w obiektywie

Był 14 sierpnia 2013. Właśnie przeprowadziliśmy się do nowego, własnego domu. W salonie nie mieliśmy jeszcze żadnych mebli. Gołe ściany i parkiet.

Był późny wieczór. Dawno po zachodzie słońca. Na środku pustego pokoju siedziałem na fotelu przywiezionym z biura i zastanawiałem się… No dobra, co teraz?

Znacie to uczucie, kiedy nudząc się wymyślacie sobie dziwne zajęcia. Postanawiacie nie wiadomo co. Ot, zostanę sławnym blogerem. Od jutra zacznę biegać. Rzucam palenie. Znajdę sobie dziewczynę. Napiszę książkę. Postanowienia karmione słomianym zapałem, który już następnego ranka tląc się ostatkiem sił, kpi „Coś ty sobie wczoraj, durniu, wymyślił? LOL.”

Czytaj dalej

O pisaniu

O pisaniu

„Jak powstają Twoje teksty” – gdy mnie ktoś tak spyta… rapował Kazik prawie 20 lat temu. Różnie powstają, powiadam.

Jest niedziela. Szósta rano. W głowie szumi jeszcze sobotnie piwo. Nie tak przyjemnie jak wczoraj, ale jednak. Jest niedziela. Szósta rano. A ja siedzę przed komputerem i piszę. Piszę, bo Wam obiecałem. Obiecałem też sobie.

W komentarzach zgodnie stwierdzacie, że Otóż to! świetnie się czyta, a ja niebywale sprawnie władam słowem (trochę przesadzam, trochę bardzo). Czytanie jest łatwe. To pisanie jest cholernie trudne, a coś takiego jak „lekkie pióro” nie istnieje. Nie u mnie. Moje pióro jest zawsze bardzo ciężkie.

Czytaj dalej

Pieprzony Murphy

Pieprzony Murphy

Słowem wstępu nadmienię jedynie iż tekst, który właśnie zaczynacie czytać został napisany na starym, awaryjnym komputerze.

Siedzę przy kuchennym stole, z wielkim, sześcioletnim 24” bydlakiem przede mną. Bydlak działa. Działa całkiem nieźle. Ale z mobilnością ma mniej więcej tyle wspólnego co Pałac Kultury i Nauki.

Piszę w pozycji wyprostowanej. Cholera, pewnie nawet ergonomicznej. Sam jestem ciekawy co z tego wyjdzie, bo wszystkie pozostałe teksty powstawały kiedy leżałem powykręcany na kanapie. Ale nie dziś…

Czytaj dalej

Urlop

Urlop

Kiedy cztery lata temu otwierałem firmę, nikt nie raczył uświadomić mnie jak ważnym elementem życia zawodowego jest urlop. Nikt też nie poinformował mnie, że wbrew pozorom pracując na „swoim” o urlop jest cholernie ciężko.

Powód jest prosty. Zarabiam tylko, jeśli faktycznie pracuję. Grzejąc tyłek na cieplutkim etacie miałbym ustawowo przyznane kilka tygodni urlopu, za które na dodatek ktoś musiałby mi zapłacić. El Dorado.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam to co robię. Jeszcze bardziej lubię kwoty, które spływają dzięki temu na konto. Zawodowo spełniam się każdego dnia w biurze. Być może właśnie dlatego tak trudno jest mi się wybrać na urlop. Udało mi się. Co prawda raptem 3-dniowy i to w weekend. Ale się udało…

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.