To takie polskie

To takie polskie

Czasami mam czelność skrytykować coś w Sieci. Tak po prostu. Zupełnie subiektywnie coś mi się nie podoba. Zawsze wtedy znajdzie się ktoś kto spieszyć będzie oznajmić mi, że… to takie polskie.

Urodziłem się w Polsce. Piszę i mówię po polsku. Swoją krytyczną opinię również wyraziłem w kraju nad Wisłą będąc. Jakie więc miałoby to wszystko być? Niemieckie? Norweskie? Brazylijskie?

Czytaj dalej

Nie udało się

Nie udało się

Wplatając w zdanie ten krótki zwrot zrzucamy całą winę za porażkę na działanie przypadku. Jakież to sprytne. Jakież przebiegłe. I na dodatek takie wygodne, prawda?

Kiedy 10 lat temu przedstawiałem się pewnej uroczej dziewczynie, nie miała zielonego pojęcia kim jestem. Ja natomiast, jako wytrawny stalker, już wtedy znałem ją bardzo dobrze. Mimo tego nie udało mi się namówić jej na randkę. Nie udało mi się za pierwszym razem. Ani za drugim.

Czytaj dalej

Kierowcy szukam

Kierowcy szukam

Nieposiadanie prawa jazdy w wieku dwudziestu paru lat osobiście traktuję w kategoriach społecznego kalectwa. Trochę w tym masochizmu. Ale najwięcej – niewiadomego źródła głupoty.

I nie mam tu na myśli tych, którzy lejce musieli oddać za miłość do prędkości i hurtowo zbierane punkty, a raczej tych, którzy nigdy nie pofatygowali się aby dokument zdobyć.

Czytaj dalej

Poranek dnia następnego

Poranek dnia następnego

Otwieram oczy. Bardzo powoli, żeby nie skrzypieć powiekami. Mam nadzieję, że podłoga, na której leżę to moja podłoga. Rozglądam się. Już wiem. Wczoraj był piątek.

Podłoga jednak nie jest moja. Wygląda na to, że jest mocno wspólna. Mój boże, mam nadzieję, że to chociaż moje miasto. W pomieszczeniu nie jestem sam. Wokół porozrzucane postaci. Każda powykręcana w nienaturalny sposób. Nielicznym udało się złożyć w pozycji embrionalnej. Nie jestem pewien czy wszyscy żyją. Część z nich trąci kilkudniowym trupem. A może to ja?

Czytaj dalej

Ciągle te same gęby

Ciągle te same gęby

Poniższy tekst będzie dla większości z Was niezrozumiały. Traktuje bowiem o abstrakcyjnym pojęciu blogosfery, o której istnieniu połowa z czytających zapewne nie ma nawet pojęcia.

I bardzo dobrze. Zaprzątanie sobie głowy takimi pierdołami jak blogosfera właśnie oraz rozwodzenie się nad tym czy dany blog jest już wpływowy czy jeszcze nie, to czynność zupełnie pozbawiona sensu i wymiernych efektów. A ci, którzy się tym zajmują – mają najzwyczajniej za dużo wolnego czasu. Prawdopodobnie nic też nie potrafią. I nigdy nie mieli porządnej pracy… w kopalni, albo innej fabryce.

Czytaj dalej

Alkomat kupię

Alkomat kupię

Jak to mówią, jeden pijany motorniczy wiosny nie czyni. Jeden wystarczył jednak aby podnieść ogólnokrajową wrzawę i sprowokować wspaniałą klasę rządzącą do umysłowego wysiłku. A ponieważ z kondycją u naszych władców raczej słabo, to i owoc myślenia jakby niedojrzały.

Ktoś „tam na górze” wpadł na pomysł, aby od przyszłego roku zmuszać obywateli do wożenia w samochodzie alkomatu. Na hasło „Proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk” reszta świty, jak jeden mąż, z radością przywaliła pięścią w zielony guzik.

Czytaj dalej

Nowy rok

Nowy rok

I oto jest. Piękny, wspaniały, jeszcze nie rozpakowany, pachnący nowością, nienoszony, wyprasowany na kancik Nowy Rok.

Po krótkich oględzinach okazuje się, że jednak trochę zarzygany. Cuchnący wódką, resztkami świątecznego karpia i ruskim winem gazowanym, dumnie – acz błędnie, określanym przez niektórych mianem Szampana. Z bólem głowy i spuchniętą wątrobą z alkoholowej agonii wyczołga się dopiero w okolicach 3 stycznia. Nowy Roku, witamy w Polsce.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.