Reklamy radiowe

Reklamy radiowe

Codziennie pokonuję około 50km autem. Spędzam więc za kierownicą około godziny. Wierzcie mi, to wystarczająco długo, aby głęboko zwątpić w poziom intelektualnego rozwoju naszego gatunku.

I nie mówię wcale o współużytkownikach naszych wspaniałych, gładkich jak tafla polerowanego szkła drogach. Nie mówię o samozwańczych szeryfach autostrady ani o drogowych Januszach w swoich pomarańczowych Matizach. Nie. Mówię o reklamach radiowych.

Czytaj dalej

O ludziach w kinie

O ludziach w kinie

Uwielbiam kino. Dziesiąta muza zdecydowanie plasuje się w moim top 3. Zasiadanie w kinowym fotelu przed ogromnym ekranem to dla mnie magiczny moment.

Oczywiście jeszcze bardziej magiczne jest 45 minut reklam przed właściwym seansem. Dowiaduję się w tym czasie jak wywabić plamę z niemiłosiernie upierdolonej koszuli a jakiś podrzędny polski aktor tłumaczy mi, która kawa jest najlepsza. Kiedy jednak gasną światła a kurtyna przed ekranem rozsuwa się jeszcze bardziej zapominam o zachwalanych przed momentem podpaskach.

Czytaj dalej

To takie polskie

To takie polskie

Czasami mam czelność skrytykować coś w Sieci. Tak po prostu. Zupełnie subiektywnie coś mi się nie podoba. Zawsze wtedy znajdzie się ktoś kto spieszyć będzie oznajmić mi, że… to takie polskie.

Urodziłem się w Polsce. Piszę i mówię po polsku. Swoją krytyczną opinię również wyraziłem w kraju nad Wisłą będąc. Jakie więc miałoby to wszystko być? Niemieckie? Norweskie? Brazylijskie?

Czytaj dalej

Maestro, muzyka!

Maestro, muzyka!

Poniższy tekst mógłby być tekstem sponsorowanym. Sponsorowanym tak bardzo, bezwstydnie. Niczym bezrobotna studentka, którą stać na apartament w centrum Warszawy i nowe, czerwone Mini.

Zanim jednak dołączę do grona ciągle tych samych gęb. Zanim zacznę za sowitą opłatą rzeźbić Wasze opinie na temat produktów podsyłanych przez wielkie korporacje musicie wytrzymać ze szczerym, nieskorumpowanym opisem moich doświadczeń.

Czytaj dalej

Być jak Santana

Być jak Santana

Za wschodnią granicą dzieją się rzeczy straszne i niesprawiedliwe. Wojna wisi na włosku. Oto stajemy w obliczu wielkiego kryzysu.

Niezależnie od tego jak się to wszystko skończy, w najbliższych tygodniach będziemy świadkami wydarzeń przełomowych, które na kartach historii zapisane zostaną pogrubioną czcionką.

Czytaj dalej

Ciągle te same gęby

Ciągle te same gęby

Poniższy tekst będzie dla większości z Was niezrozumiały. Traktuje bowiem o abstrakcyjnym pojęciu blogosfery, o której istnieniu połowa z czytających zapewne nie ma nawet pojęcia.

I bardzo dobrze. Zaprzątanie sobie głowy takimi pierdołami jak blogosfera właśnie oraz rozwodzenie się nad tym czy dany blog jest już wpływowy czy jeszcze nie, to czynność zupełnie pozbawiona sensu i wymiernych efektów. A ci, którzy się tym zajmują – mają najzwyczajniej za dużo wolnego czasu. Prawdopodobnie nic też nie potrafią. I nigdy nie mieli porządnej pracy… w kopalni, albo innej fabryce.

Czytaj dalej

Wirujący seks

Wirujący seks

Nie bez powodu właśnie popisem polskich tłumaczy filmowych pragnę zatytułować ten tekst. Pląsy jakie od kilku tygodni uprawiam wraz z Narzeczoną trzymają mniej więcej ten sam poziom. No dobra. Mniej niż więcej.

Z narzeczonego na męża awansuję za około 9 miesięcy. Jest to okres, w którym u Wybranki widoczne stają się pierwsze objawy welonowego zapalenia mózgu. Pojawia się obsesja na punkcie wyboru sukni, rusza tournee po salonach ślubnych, Pinterest Ukochanej pęka w szwach od weselnych inspiracji, nie ustaje powtarzanie, że musimy schudnąć (oboje!) i wiele innych „O boże! O boże!” Jednym z takich „O boże!” właśnie jest „Przecież my nie umiemy tańczyć!” Nie przeszkadzało to żadnemu z nas przez 9 lat. Najwyraźniej zaczęło przeszkadzać teraz.

Czytaj dalej

Nowy rok

Nowy rok

I oto jest. Piękny, wspaniały, jeszcze nie rozpakowany, pachnący nowością, nienoszony, wyprasowany na kancik Nowy Rok.

Po krótkich oględzinach okazuje się, że jednak trochę zarzygany. Cuchnący wódką, resztkami świątecznego karpia i ruskim winem gazowanym, dumnie – acz błędnie, określanym przez niektórych mianem Szampana. Z bólem głowy i spuchniętą wątrobą z alkoholowej agonii wyczołga się dopiero w okolicach 3 stycznia. Nowy Roku, witamy w Polsce.

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.