O ludziach na kempingu

Ludzie na kempingu

W zeszłym tygodniu zachwycałem się urokami urlopowego życia na łonie natury. Bez trosk i zmartwień. Bez internetu i klientów.

Ale z ludźmi. Pal sześć najbliższe towarzystwo. Przecież wybraliśmy siebie nawzajem. Skazaliśmy się na swoją obecność świadomie i na własne życzenie.

Ale na wszelkiej maści polach namiotowych czają się przecież nieznajomi. Prawdziwe osobliwości. Ludzie z różnych zakątków Polski. Z różnymi przyzwyczajeniami. Z różną kulturą. Albo bez.

Czytaj dalej

Urlop

Urlop

Kiedy cztery lata temu otwierałem firmę, nikt nie raczył uświadomić mnie jak ważnym elementem życia zawodowego jest urlop. Nikt też nie poinformował mnie, że wbrew pozorom pracując na „swoim” o urlop jest cholernie ciężko.

Powód jest prosty. Zarabiam tylko, jeśli faktycznie pracuję. Grzejąc tyłek na cieplutkim etacie miałbym ustawowo przyznane kilka tygodni urlopu, za które na dodatek ktoś musiałby mi zapłacić. El Dorado.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam to co robię. Jeszcze bardziej lubię kwoty, które spływają dzięki temu na konto. Zawodowo spełniam się każdego dnia w biurze. Być może właśnie dlatego tak trudno jest mi się wybrać na urlop. Udało mi się. Co prawda raptem 3-dniowy i to w weekend. Ale się udało…

Czytaj dalej

W ryj dać mogę dać

W ryj dać mogę dać

Wspaniały piątkowy poranek. Idealnie zaparzone espresso łyk po łyku delikatnie pobudza mnie do pracy. Słońce za oknem zapowiada genialną pogodę na weekend. Dzień idealny, chciałoby się rzec.

Wśród codziennych rytuałów swoje 5 minut ma Facebook. Nie wstydzę się przyznać, że od tej niebieskawej strony jestem uzależniony. Ćpam lajki. Upajam się komentarzami. A zielona kropka przy moim nazwisku świeci właściwie 24 godziny na dobę.

Facebook ma pewne ograniczenia, choćby wiekowe. Administracja blokuje wypowiedzi przepełnione nienawiścią. Zakazana jest pornografia. Nawoływanie do agresji czy rasizm też szybko znikają ze ścian użytkowników. Jak w życiu, nie ma za to żadnych ograniczeń jeśli chodzi o głupotę.

Czytaj dalej

Małe radości

Małe radości

Moja poranna kawa musi mieć określoną temperaturę. Jeśli mam do wyboru piwo ciepłe i skrajnie zmrożone, wybiorę to pierwsze. Nie tknę też żarcia, którego termin przydatności do spożycia upływa dzisiaj.

Klimatyzacja w aucie musi być ustawiona na okrągłe wartości. Nie 19,5°. Nie 23,5°. Dopuszczalne są tylko 19.0° lub 23.0°. Zanim wyciągnę końcówkę węża z baku, dystrybutor musi odbić 3 razy. Nie mniej. Nie więcej.

Czysty snobizm? A może nerwica natręctw? Może jestem wariatem? Może powinienem wylądować na oddziale zamkniętym? Może wszyscy powinniśmy?

Czytaj dalej

Nie ma więcej tekstów.